|
KAPLICA W GORAJCU-Z UZDROWIEŃ SŁYNĄCA
|
|
W
niezwykle malowniczej scenerii, za Gorajcem nad biegnącym brzegiem lasu
i łąk strumykiem Łówczanka stoi pełna uroku murowana kapliczka.
Postawiono ją niegdyś ponieważ- jak mówi miejscowa tradycja- w
tym miejscu 130 lat temu objawiła się Matka Boska.
W miejscowej tradycji przetrwał opis tego cudownego wydarzenia.
W Gorajcu, na
Podlesiu gdzie stoi kapliczka, gospodarze mięli pastwiska. Jednego razu
trójka dziewczynek, pasaca krowy zobaczyła jasność, która
ze wschodu przesuwała się na zachód w kierunku rzeki. Gdy
dziewczynki zbliżyły się do jasności, zobaczyły młodą kobietę w
niebieskich szatach. Jasność nadal się przemieszczała a dziewczynki
szły za swiatłem. W pewnym momencie światło się zatrzmało w miejscu
gdzie teraz stoi kapliczka matki Bożej. Trudno powiedzieć czy kapliczkę
wybudowano tuż po cudzie czy też później. Nie wiadomo
również czy wybudował ją właściciel łąki czy też postawili ją
wspólnym wysiłkiem mieszkańcy Gorajca. (...)
|
Kapliczka NMP w Gorajcu
|
|
 |
Kapliczka chociaż stała na
pustkowiu,
za wsią, nigdy nie była zamykana. Ludzie bardzo często ją odwiedzali,
modlili się przy niej. W czasie prac na polach i łąkach, pili
krystalicznie czystą wodę ze strumyka nad którym stała
kapliczka. Przynosili ją też do domów i myli się w nie,
ponieważ miała jakąś cudowną ozdrowieńczą moc. Stąd też wierni
przynosili do kapliczki drobne dary. A raz w roku, po nabożeńswie w
miejscowej cerkwi, odbywała się z kapłanem i liczną rzeszą ludzi
procesja do kapliczki. Pielgrzymowali wówczas do niej
również mieszkańcy z okolicznych wsi, aby podziękować
Matce Boskiej za opiekę. Równocześnie zaczęły się rozchodzić
wieści, że jest to miejsce cudami słynące. Oto dziecko nieuleczalnie
chore omyte w rzece przy kapliczce wyzdrowiało. Niewidomy chłopiec,
który umył w strumyku twarz odzyskał wzrok. Podobne szczęście
spotkało chorego chłopaka z Płazowa .Wraz z wysiedleniem Ukraińców po drugiej
wojnie światowej zerwana została nić przekazu i o kapliczce w miarę
upływu lat zapomniano.
|
Niegdyś strumyk z krystalicznie czystą wodą
zarósł przez lata nie koszoną trawą i dziś z trudem przeciska
się jego dnem woda. Natomiast niszczejąca kapliczka coraz bardziej
pogrążała się w gąszczu zarośli i krzewów. Niemniej jednak,
wprawdzie sporadycznie, ludzie nadal ją odwiedzali.
Aż zainteresowali się jej losem były mieszkaniec Płazowa, a aktualnie Opola Krzysztof Szałański.Oto jego relacja: Wezwany
głosem wewnętrznym Matki Bożej, po mszy świętej w dniu 11 kwietnia 1999
roku, która przemówiła do mnie tymi pełnymi żalu słowami:
"Jedź synu i odnów moje miejsce ukochane pod Gorajcem".
Przyjechałem do tego miejsca i z wielkim zapałem rozpocząłem odnawianie
kaplicy. Wspólnie z Pawłem Krućkiem z Lubaczowa w dniu
22.07.1999 roku rozpoczęliśmy karczowanie zarośli i krzaków,
które szczelnie otaczały kaplicę. Równoczesnie
przywiezione tu zostały narzędzia wraz z materiałami budowlanymi.
(...) W niedzielę 29.10.2000 roku o godzinie 14 przy licznym
udziale mieszkańców Gorajca, Dąbrówki, Cieszanowa,
Żukowa, Kowalówki, Łówczy, Dolin, Piły, Rudy
Różanieckiej, Płazowa, Chotylubia, Łówczy i Załuża ksiądz
proboszcz z Parafii Cieszanów Stanisław Mizak dokonał
uroczystego poświęcenia kapliczki. (...)
Dziś kapliczka, tak jak niegdyś, zaczyna
być miejscem licznych odwiedzin. Pielgrzymują do niej ludzie nawet z
odległych miejscowości. Wszyscy są pod urokiem tego wyjatkowego i
urokliwego miejsca. Odradza się też kult kapliczki jako miejsca
cudownych uzdrowień. Krewni, do których w Cieszanowie przybyłam w odwiedziny zawieźli mnie do kapliczki w Gorajcu- relacjonuje mieszkanka Jarosławia-
tutaj rzuciła mi się w oczy bujna roślinność. Zerwałam sobie wabiacych
mój wzrok kilka łodyg kwitnącego ostu. Po powrocie do domu
sięgnęłam do książki aby dowiedzieć się więcej o tej roślinie.
Przeczytałam, że jest to ost plamisty, z którego wyciąg leczy
dolegliwości woreczka żółciowego. A na to schorzenie cierpiałam
od wielu lat, nie znajdując ratunku u lekarzy. Kupiłam sobie w aptece
ten lek i zaczęłam go używać. Po kilku miesiącach kompletnie
wyzdrowiałam! Jedna rodzina z pobliskiej miejscowości co niedzieli
odwiedza kapliczkę. Czynimy to w podzięce Matce Boskiej. Nasza
córeczka miała oznaki padaczki. Będąc tu raz w odwiedzinach
spotkałam osobę, która podała mi adres specjalisty w głębi
Polski. Po wizytach u niego córeczka kompletnie wyzdrowiała. Podobnych
przykładów, że odwiedziny kapliczki były impulsem do określonych
działań, które doprowadziły do uzdrowień można przytoczyć
więcej. Rośnie sława tego miejsca. Coraz częściej można zobaczyć
pielgrzymujących do niej ludzi. I tak jak niegdyś raz w roku, przy
coraz większej rzeszy wiernych odprawiane jest tu nabożeństwo.
Marian Ważny
|
|
|
|
| Odpust przy kaplicy "Pod lasem" 24 sierpnia 2008 r. |
 |
|
|