www.roztocze-gorajec.com
 
Nasi goście
O Gorajcu
Foto relacje
Nasze Roztocze 
Linki




KAPLICA W GORAJCU-Z UZDROWIEŃ SŁYNĄCA   
W niezwykle malowniczej scenerii, za Gorajcem nad biegnącym brzegiem lasu i łąk strumykiem Łówczanka stoi pełna uroku murowana kapliczka. Postawiono ją niegdyś ponieważ- jak mówi miejscowa tradycja- w tym miejscu 130 lat temu objawiła się Matka Boska.
W miejscowej tradycji przetrwał opis tego cudownego wydarzenia.
W Gorajcu, na Podlesiu gdzie stoi kapliczka, gospodarze mięli pastwiska. Jednego razu trójka dziewczynek, pasaca krowy zobaczyła jasność, która ze wschodu przesuwała się na zachód w kierunku rzeki.  Gdy dziewczynki zbliżyły się do jasności, zobaczyły młodą kobietę w niebieskich szatach. Jasność nadal się przemieszczała a dziewczynki szły za swiatłem. W pewnym momencie światło się zatrzmało w miejscu gdzie teraz stoi kapliczka matki Bożej. Trudno powiedzieć czy kapliczkę wybudowano tuż  po cudzie czy też później. Nie wiadomo również czy wybudował ją właściciel łąki czy też postawili ją wspólnym wysiłkiem mieszkańcy Gorajca. (...)


Kapliczka NMP w Gorajcu
Kapliczka chociaż  stała na pustkowiu, za wsią, nigdy nie była zamykana. Ludzie bardzo często ją odwiedzali, modlili się przy  niej. W czasie prac na polach i łąkach, pili krystalicznie czystą wodę ze strumyka nad którym stała kapliczka. Przynosili ją też do domów i myli się w nie, ponieważ miała jakąś cudowną ozdrowieńczą moc. Stąd też wierni przynosili do kapliczki drobne dary. A raz w roku, po nabożeńswie w miejscowej cerkwi, odbywała się z kapłanem i liczną rzeszą ludzi procesja do kapliczki. Pielgrzymowali wówczas do niej również  mieszkańcy z okolicznych wsi, aby podziękować Matce Boskiej za opiekę. Równocześnie zaczęły się rozchodzić wieści, że jest to miejsce cudami słynące. Oto dziecko nieuleczalnie chore omyte w rzece przy kapliczce wyzdrowiało. Niewidomy chłopiec, który umył w strumyku twarz odzyskał wzrok. Podobne szczęście spotkało chorego chłopaka z Płazowa .Wraz z wysiedleniem Ukraińców po drugiej wojnie światowej zerwana została nić przekazu i o kapliczce w miarę upływu lat zapomniano.
Niegdyś strumyk z krystalicznie czystą wodą zarósł przez lata nie koszoną trawą i dziś z trudem przeciska się jego dnem woda. Natomiast niszczejąca kapliczka coraz bardziej pogrążała się w gąszczu zarośli i krzewów. Niemniej jednak, wprawdzie sporadycznie, ludzie nadal ją odwiedzali. Aż zainteresowali się jej losem były mieszkaniec Płazowa, a aktualnie Opola Krzysztof Szałański.Oto jego relacja: Wezwany głosem wewnętrznym Matki Bożej, po mszy świętej w dniu 11 kwietnia 1999 roku, która przemówiła do mnie tymi pełnymi żalu słowami: "Jedź synu i odnów moje miejsce ukochane pod Gorajcem".
Przyjechałem do tego miejsca i z wielkim zapałem rozpocząłem odnawianie kaplicy. Wspólnie z Pawłem Krućkiem z Lubaczowa w dniu 22.07.1999 roku rozpoczęliśmy karczowanie zarośli i krzaków, które szczelnie otaczały kaplicę. Równoczesnie przywiezione tu zostały narzędzia wraz z materiałami budowlanymi.  (...) W niedzielę 29.10.2000 roku o godzinie 14 przy licznym udziale mieszkańców Gorajca, Dąbrówki, Cieszanowa, Żukowa, Kowalówki, Łówczy, Dolin, Piły, Rudy Różanieckiej, Płazowa, Chotylubia, Łówczy i Załuża ksiądz proboszcz z Parafii Cieszanów Stanisław Mizak dokonał uroczystego poświęcenia kapliczki. (...)
Dziś kapliczka, tak jak niegdyś, zaczyna być miejscem licznych odwiedzin. Pielgrzymują do niej ludzie nawet z odległych miejscowości. Wszyscy są pod urokiem tego wyjatkowego i urokliwego miejsca. Odradza się też kult kapliczki jako miejsca cudownych uzdrowień. Krewni, do których w Cieszanowie przybyłam w odwiedziny zawieźli mnie do kapliczki w Gorajcu- relacjonuje mieszkanka Jarosławia- tutaj rzuciła mi się w oczy bujna roślinność. Zerwałam sobie wabiacych mój wzrok kilka łodyg kwitnącego ostu. Po powrocie do domu sięgnęłam do książki aby dowiedzieć się więcej o tej roślinie. Przeczytałam, że jest to ost plamisty, z którego wyciąg leczy dolegliwości woreczka żółciowego. A na to schorzenie cierpiałam od wielu lat, nie znajdując ratunku u lekarzy. Kupiłam sobie w aptece ten lek i zaczęłam go używać. Po kilku miesiącach kompletnie wyzdrowiałam! Jedna rodzina z pobliskiej miejscowości co niedzieli odwiedza kapliczkę. Czynimy to w podzięce Matce Boskiej. Nasza córeczka miała oznaki padaczki. Będąc tu raz w odwiedzinach spotkałam osobę, która podała mi adres specjalisty w głębi Polski. Po wizytach u niego córeczka kompletnie wyzdrowiała. Podobnych przykładów, że odwiedziny kapliczki były impulsem do określonych działań, które doprowadziły do uzdrowień można przytoczyć więcej. Rośnie sława tego miejsca. Coraz częściej można zobaczyć pielgrzymujących do niej ludzi. I tak jak niegdyś raz w roku, przy coraz większej rzeszy wiernych odprawiane jest tu nabożeństwo.

Marian Ważny

Odpust przy kaplicy "Pod lasem" 24 sierpnia 2008 r.
 
© 2006 Mirosław Piotrowski 
Template Designed By JSB Web Templates

transparent